piątek, 22 czerwca 2012
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Rzucam słowa w przestrzeń wszechświata, niech fruną, niech swobodnie wzlecą, wzniosą się ku niebiosom. Rzucam słowa w przepaść, jedno po drugim. Wypuszczam z dłoni, patrzę jak spadają. Lżej mi. Cały wór kolorowych świetlików wypuszczam, niech gonią słowa. Niech oświetlą im drogę.
Do nocy przemawiam. Zbudź się. Zbudź słodkie płatki swoje. Czas zasnął, czas budzi się. Czas nie istnieje. Czas pochłania słowa na wietrze się szamocące. Nie doleciały. Noc kończy się. Noc za nocą. A gdzie dzień?Gdzie świt? Poplątały się kolejności czasu. Wyciągam dłoń po świt, lecz ginie w ciemności nocy.
Do nocy przemawiam. Zbudź się. Zbudź słodkie płatki swoje. Czas zasnął, czas budzi się. Czas nie istnieje. Czas pochłania słowa na wietrze się szamocące. Nie doleciały. Noc kończy się. Noc za nocą. A gdzie dzień?Gdzie świt? Poplątały się kolejności czasu. Wyciągam dłoń po świt, lecz ginie w ciemności nocy.
sobota, 26 maja 2012
czwartek, 10 maja 2012
wtorek, 1 maja 2012
Lew
Czy lew może stać się owcą?
Może żyć jak owca, może się nią czuć, ale nigdy się nią nie stanie.
A co stanie się, gdy będzie próbował nią być?
Utraci siebie. Zapomni swoją prawdziwą naturę. Będzie żył w poczuciu niespełnienia, bez przekonania do tego co robi. Ciągle coś będzie nie tak, ale nie będzie wiedział co to jest. Problemu będzie szukał we wszystkim dookoła poza rzeczywistym jego źródłem. A to dlatego, że wydawać mu się będzie, że jest owcą. Jakże mógłby uwierzyć, że jest lwem, skoro przywykł do bycia owcą? Wszystkie pozostałe owce też uwierzyły, że jest jedną z nich. Jakże mógłby je zawieść? Jakże mógłby przyznać się, że żył wśród nich będąc przecież potencjalnym zagrożeniem? Musi być owcą. Skoro tyle czasu był owcą, nie ma odwrotu. Lepiej pozbyć się wahania, lepiej nie dopuszczać do siebie prawdy.
A co stałoby się gdyby postanowił odkryć siebie na nowo? Prawdziwego siebie.
Musiałby albo udawać, że nic się nie zmieniło, albo zmienić wszystko. Nie zważając na sentymenty, na cokolwiek, spojrzeć dotychczasowym towarzyszom w twarz jako lew. Ujrzeć to przerażenie owcy postawionej oko w oko z lwem, chociażby dotychczas była najbliższą jego towarzyszką. Zaryczeć, by nie pozostawić wątpliwości. Sprawić, by uciekły przerażone. By do końca życia wspominały tego, co je zdradził, co wyparł się ich, co bez skrupułów udawał tyle czasu kogoś innego niż jest.
Pozostać sam samotny. Bez przyjaciół, bez bliskich. Zacząć życie od początku.
Nauczyć się być lwem.
środa, 4 kwietnia 2012
Pora wrócić do siebie, a może do świata, a może do życia albo rąbnąć się w głowę, by otrząsnąć się wreszcie z tego pyłu, co to oprószył dnia pewnego wszystko dokoła. Nie da się czasem wyrazić czegoś, a czasem nic nie da się wyrazić, bo dusza zasypia, bo dusza ucieka od tego co jej dane, ucieka w sen, w nadziei, że ujrzy światło. Lecz światło nie nadchodzi, bo jakżeby nadejść mogło przed nastaniem Świtu...
sobota, 17 marca 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)