Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słońce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słońce. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 kwietnia 2013

środa, 12 grudnia 2012

Biało oprószona przestrzeń żarem wypełniona podskórnie, kontrastem barwy obleczona, pulsuje. Czy to jakaś podziemna rzeka- krew planety Ziemi wrze? Czy to moja krew przyspieszyła tak bardzo, że wszystko inne zdaje się być w ruchu? Mroźny powiew, spadające z nieba płatki śniegu i ogień w środku. Czuję żar mimo chłodu. Chodzenie po mrozie sprawia mi przyjemność. Widok śniegu przypomina o czymś. Odgłos skrzypienia, nieznaczny, ledwo słyszalny, zagłuszony przez serce. Dłonie skostniałe od mrozu, wnętrze stopione emocją. Stopy skocznie pokonują kolejne metry przestrzeni, fruną w powietrzu, do celu. Szybko. Ogień. Gorąco.
Tak bardzo.
Mokre płatki  bezgłośnie rozpływają się po twarzy.
Biały sen roziskrzony milionem gwiazd. Skrzypiące buty i czas zastygły w kropli lodu. Roztopił się. Teraz wszystko pulsuje. Podziemna rzeka się przebudziła.
Nie marznę!





piątek, 19 października 2012


Czuję w sercu błogość. Coś dzisiaj rozpiera mnie od środka, jakaś dziwna, nieokreślona radość. Jakieś ciepło w sercu, promieniujące we wszystkich kierunkach. Uśmiecham się bez powodu sama do siebie, każdy ruch wykonuję z radością. Chce mi się robić wszystko co robię, mam zapał! Uczucie to można przyrównać do tych chwil z dzieciństwa, gdy właśnie miało spotkać mnie coś miłego, gdy miałam dostać jakiś długo wyczekiwany prezent lub w późniejszych okresach życia, pojechać w jakieś piękne, wymarzone miejsce. Jest to połączenie delikatnego niepokoju wynikającego chyba z chęci wykorzystania każdej sekundy, cieszenia się każdym drobiazgiem, ale nie mającego nic wspólnego z lękiem, z jakimś poczuciem ciepła, szczęścia, płynięcia w wymarzonym kierunku. Jest ciepłym prądem powodującym mrowienie w całym ciele. Powoduje też, że mam ochotę pisać, nawet jeśli nie wiem, co miałabym w danej chwili napisać. Wywołuje wielką chęć wyrażenia tej radości. Jednak nie ma żadnej uchwytnej, konkretnej przyczyny. Jest jakby boską obecnością. Poczuciem ochrony i miłości z góry, z wnętrza, zewsząd. Jakby wszystko było po mojej stronie. Jakby wszystko miało ułożyć się zgodnie z moimi pragnieniami.

Jakby niewidzialna dłoń gładziła mnie po głowie, a niesłyszalny głos szeptał mi do ucha "będzie dobrze"...


sobota, 26 maja 2012

wtorek, 4 października 2011

czwartek, 19 listopada 2009

Spoglądając w stronę Słońca nie mogę oprzeć się pokusie żeby wpatrywać się w nie do chwili aż oczy odmówią mi posłuszeństwa. Razi, pali, wyciska łzy, trudno utrzymać powieki bez ruchu.. Nie, nie sprawia mi to przyjemności. W żadnym razie. Ale mimo to nie mogę się powstrzymać.
Dużo jest takich rzeczy, od których nie mogę się powstrzymać, mimo iż nie przynoszą ulgi.
W dzieciństwie lubiłam przyciskać oczy z całej siły rękami. Najpierw widziałam nieokreśloną czarną pustkę, po chwili zaczynała wirować kolorami aby upodobnić się w końcu do słońca. Nie było to zwykłe słońce. Złota mała kula na czarnym tle, otoczona niezliczoną ilością promieni. Całość dawała efekt złoto-czarnego obrazu wirującego niczym Wszechświat. Uwielbiałam wpatrywać się w ten obraz, zatapiać się w nim, czuć, że wiruję razem z nim. Taka mała ucieczka od rzeczywistości. Po chwili jednak przeistaczał się w tygrysa. W jednej chwili widziałam przed sobą pasiastą twarz tygrysa. Wtedy obraz stawał się bardziej nieruchomy. Tygrys wpatrywał się we mnie z uporem. Był jakby złoto-czarną mozaiką trwającą w bezruchu a jednak w jakiś sposób tętniącą życiem. I wtedy zawsze opuszczałam ręce z oczu. Zawsze ciekawiło mnie co będzie dalej, co zobaczę gdy wytrwam nieco dłużej. Ale nigdy mi się to nie udało...

poniedziałek, 2 listopada 2009

Słońce wyłania się z głębi mego smutku..
Nadchodzi Dzień...

Obserwatorzy